You are here
Praca jelit Zdrowie 

Praca jelit

Coraz częściej zauważa się, że nieprawidłowa praca jelit jest przyczyną wielu chorób. A zdrowe i dobrze funkcjonujące jelita są nam niezbędne do życia. To dzięki nim energia, która zawarta jest w pożywieniu, zamieniana zostaje w energię życiową naszego organizmu. Odpowiadają za naszą odporność i samopoczucie. Ich zła kondycja może powodować bóle głowy, alergie pokarmowe, infekcje czy stany chronicznego zmęczenia. Może być też przyczyną depresji. Nawet zaburzenia rozwojowe i autyzm u dzieci mogą mieć swoje źródła w jelitach.

Wysoko przetworzona żywność, antybiotyki czy inne leki, zanieczyszczenie wód i powietrza związkami chemicznymi powodują, że nasze jelita przeżywają rewolucję. Jak o nie zadbać?

Mikrobiom – nasz sprzymierzeńca

Nasz organizm nie jest sam. Towarzyszą mu mikroby – bakterie, wirusy grzyby. Tworzą sieć powiązań, zależności między sobą i komórkami naszego organizmu. Są wśród nich zarówno sprzymierzeńcy jak i nasi wrogowie.

– Mówiąc obrazowo: nasz organizm oddał bakteriom trochę czynności. One robią rzeczy, które nie są wykonywane przez organizm, np. rozkładają za nas pewne węglowodany, które organizm nie jest w stanie sam rozłożyć, bo nie ma nawet do tego odpowiednich enzymów. Robią to więc bakterie, dzięki czemu organizm ma więcej energii na inne rzeczy. Poza tym stymulują nasz układ odpornościowy do prawidłowego działania- opowiada Monika Czerpak, dietetyk i diagnosta laboratoryjny.

Pożyteczne bakterie, błonnik pokarmowy i ruch fizyczny pomagają m.in. pobudzać perystaltykę jelit i przesuwać w nich pokarm. Gdy jest tego za mało, następuje spowolnienie pasażu jelitowego, co prowadzi do zalegania mas kałowych w jelicie grubym i w konsekwencji do uporczywych zaparć. Zmiana proporcji składu naszej flory bakteryjnej i niezdrowe wybory, mogą być dla nas szkodliwe.

Monika Czerepak: – Jest na świecie szereg badań dotyczących mikrobiomu. Okazuje się, że mikroorganizmy, które występują w jelitach – oszacowano, że jest ich około 2 kg – oddziałują nie tylko na nasze jelita, układ pokarmowy, ale również na nasze zachowanie, samopoczucie, na to jak radzimy sobie z chorobami. Istnieje zależność między chronicznym zmęczeniem a mikrobiomem. Nawet depresje mają w tle zaburzenia mikrobiomu.

Kiedy mikroby żyją w równowadze (mnożą się i produkują potrzebne nam związki), to zapewniają nam zdrowie. Stan prawidłowej mikroflory określa się jako eubioza. Zaburzenia mikroflory to dysbioza. – Jeżeli występuje dysbioza, czyli niekorzystna flora bakteryjna, to do układu krwionośnego przez jelita dostają się toksyny, niestrawione resztki pokarmu – mówi dietetyczka. – Krążą po organizmie i wywołują np. stany zapalne, nie tylko w jelitach, ale w całym organizmie.

Lista zaburzeń i chorób spowodowanych dysbiozą jest długa. To m.in. alergie i nietolerancje pokarmowe, problemy z układem trawiennym (wzdęcia, biegunki, zaparcia, refluks), stany zapalne skóry, obniżona odporność: częste grypy, infekcje zatok i układu oddechowego. Ale również syndrom przewlekłego zmęczenia, osłabienie pamięci i koncentracji, infekcje drożdżakowe, choroby autoimmunologiczne wszelkiego typu, cukrzyca, stwardnienie rozsiane, problemy z psychiką: depresja, nerwica, czy nadpobudliwość.

ntybiotyk – wróg mikrobiomu

Chociaż wyniki badań klinicznych wykazują obecność dysbiozy w wielu schorzeniach, medycyna akademicka wciąż nie traktuje tego zjawiska wystarczająco poważnie. Musimy więc nauczyć się sami pielęgnować nasz mikrobom.

– Medycyna konwencjonalna czy akademicka nastawia się na leczenie objawów. Kiedy idziemy np. do gastroenterologa, to pyta on nas, gdzie nas boli, od kiedy, w jakich sytuacjach. Cały wywiad bazuje na określeniu dolegliwości układu pokarmowego. Mam sporo pacjentów, którzy przynoszą obszerne teczki badań i widzę, że pacjent dostaje worki leków na objawy, że nie szuka się przyczyny. To zamknięte koło – mówi Monika Czerepak.

Głównym wrogiem naszej flory bakteryjnej są antybiotyki. Nie nadużywajmy ich – siedmiodniowa kuracja antybiotykiem zaburza florę jelitową na rok do dwóch lat! Jeżeli już musimy wziąć takie lekarstwo, to nie zapominajmy o stosowaniu probiotyku w trakcie, ale też po antybiotykoterapii.

– Kiedy pytam pacjentów, którzy do mnie przychodzą z zaburzeniami trawienia o historię antybiotykoterapii, nie zawsze potrafią odpowiedzieć na to pytanie. Ale widzę np. że dziewczyna – nastolatka, która siedzi przede mną – ma zmiany na skórze i kiedy pytam, jak sobie radzi z tymi zmianami, to ona mówi, że dostaje jakieś leki. Okazuje się, że od trzech miesięcy bierze tetracyklinę, bardzo silny antybiotyk. Zauważam, że często gdzieś w tle historii choroby z autoagresji są dwa czynniki, od których wszystko się zaczyna. To antybiotyki i długotrwały silny stres – dodaje dietetyczka.

Bo mikrobiom nie lubi stresu

Długotrwały, przewlekły stres przetrzebia nasz mikrobom, powoduje zubożenie różnorodności żyjących w jelitach mikroorganizmów. To z kolei przekłada się na zwiększoną podatność na infekcje. Każda infekcja powoduje kolejny uszczerbek w mikrobiomie… Tworzy się błędne koło infekcji, antybiotykoterapii i niekończących się problemów zdrowotnych.

Monika Czerepak: – Stres przyczynia się do złego stanu naszego mikrobiomu. Oprócz psychicznego wyróżniam też stres „fizyczny”. Coraz więcej osób intensywnie trenuje, np. maratony, crossfit, czy ciężkie ultramaratony, a tak radykalnie intensywny wysiłek jest stresem dla organizmu. Kiedy nasz organizm jest na bardzo wysokich obrotach, to powstaje więcej różnych reakcji chemicznych, kumulują się toksyczne złogi, wolne rodniki z którymi coś trzeba zrobić, organizm musi to szybko usunąć. Dlatego sportowcy powinni przyjmować również probiotyki, jako suplementy diety. Powinni uzupełniać nadszarpniętą stresem florę bakteryjną.

Czego nie lubią jeszcze nasze dobre mikroorganizmy?

Nasze dobre mikroorganizmy szybko reagują na zmiany, nawet po jednorazowym spożyciu nieprzyjaznych pokarmów mogą zajść w florze jelitowej wahania ich proporcji. Nie sprzyja im dieta bogata w przetworzone węglowodany, jak cukier czy biała mąka. Szkodzi im nadmiar produktów odzwierzęcych, smażonych i dieta uboga w błonnik. Szkodzi też alkohol. – Nie mówię tu o wypiciu od czasu do czasu lampki wina, ale naużywanie alkoholu niszczy mikrobiom – mówi dietetyczka.

Unikajmy również syntetycznych słodzików lub słodzonych nimi produktów i żywności chemicznie poprawianej – konserwowanej, modyfikowanej genetycznie, z dodatkiem poprawiaczy smaku, zapachu czy koloru.

Naszej florze bakteryjnej nie sprzyjają również środki antykoncepcyjne i hormonalna terapia zastępcza. – Źle na nią działają niesteroidowe leki przeciwzapalne (aspiryna, leki przeciwbólowe, ibuprofen, leki na grypę) – mówi Monika Czerepak. – Fatalne dla mikrobiomu są inhibitory pompy protonowej, czyli leki na zgagę, nadkwaśność. Używajmy ich tylko doraźnie, do momentu zdiagnozowania przyczyny naszych dolegliwości, a nie jako sposób leczenia. Niestety, te leki są powszechnie dostępne i je nadużywamy. A to tak, jakby ktoś gasił pożar benzyną. Za chwilę płomień jest jeszcze większy.

Co sprzyja jelitom…

Żeby utrzymać równowagę w jelitach Monika Czerepak radzi: – Trzeba zmienić podejście do życia, zmniejszyć, a najlepiej wyeliminować produkty przetworzone, czyli wszystko to, co ma cukier, konserwanty, spulchniacze, barwniki itp. Dobre mikroby na takiej diecie głodują, za to cukry proste uwielbiają bakterie gnilne, które też żyją w jelitach, nie warto ich dokarmiać.

Zwiększyć trzeba udział warzyw w naszej diecie, jeść dużo warzyw strączkowych. Warzywa, strączki, nasiona, pestki to pożywienie dla naszych mikroorganizmów. Jeżeli my tego im nie dostarczamy, to one głodują i giną. Nie nadużywajmy tłuszczy zwierzęcych. Również tłuszczy trans, które znajdują się np. w pączkach, drożdżówkach, bo są one niebezpieczne.

Jak najczęściej jedzmy produkty fermentowane, które zawierają naturalne bakterie probiotyczne. Włączmy do diety kiszonki. – Jeśli ktoś racjonalnie się odżywia, to ciężko znaleźć taką osobę, która by trafiała do lekarzy – mówi dietetyczka.

Ruszaj się, to służy jelitom

Wady postawy, zwiększone napięcie mięśniowe i siedzący tryb życia mają znaczący wpływ na problemy z jelitami. Również płytkie oddychanie spowodowane ciągłym stresem fatalnie działa na nasz układ trawienny.

Aleksandra Ziober, fizjoterapeuta, specjalista osteopatii: – Osteopatia zajmuje się manualnym leczeniem dolegliwości jelitowych. Na początku niezbędny jest wywiad medyczny, dokładne zbadanie postawy ciała i diagnostyka manualna tkanek trzewnych. Dopiero po ustaleniu wstępnej przyczyny dolegliwości zaczynamy terapię, która polega głównie na pracy z wadami postawy, normalizacji napięcia mięśniowo-powięziowego, poprawy ukrwienia. Moje działanie jest jednak tylko wspomagające. Musi do tego być dołączony zdrowy styl życia, zdrowa dieta i oczywiście ruch.

– Jeżeli naszemu organizmowi zabraknie ruchu, jelita nie będą dobrze pracowały – mówi fizjoterapeutka. – Kiedy się ruszamy, nie tylko ruszają się nasze mięśnie i stawy, ale poprawiamy także mobilność narządów wewnętrznych. Niedokrwione dotąd miejsca w naszym ciele otrzymują tak potrzebne im składniki odżywcze. Brak mobilności narządów, ich słabe ukrwienie oraz zwiększone napięcie powięziowe powoduje pogorszenie podstawowej funkcji jelit, czyli trawienia. Im ten stan utrzymuje się dłużej, tym więcej mamy nieprzyjemnych objawów ze strony układu pokarmowego, który zwyczajnie zaczyna odmawiać nam posłuszeństwo.

Każdy musi znaleźć jakąś aktywność, odpowiednią dla siebie. Może to być joga, taniec, chodzenie o kijach itp. – Codzienny ruch, gimnastyka nie tylko redukują stres, który nas niszczy, ale wspomagają też pracę jelit – zapewnia Aleksandra Ziober.

Related posts

Leave a Comment